Ucieczka na wieś

Dom na wsi- marzenie wielu, którym życie w tempie miasta zaczyna przeszkadzać. Wielu, którzy marzą, lecz niewielu, którzy realizują ten plan. Zapewne zastanawiacie się dlaczego?

Dom na wsi– marzenie wielu, którym życie w tempie miasta zaczyna przeszkadzać. Wielu, którzy marzą, lecz niewielu, którzy realizują ten plan. Zapewne zastanawiacie się  dlaczego? Odpowiedz jest prosta. Dzieje się tak z różnych powodów: lenistwa, bycia oryginalnym tylko do czasu, kiedy trzeba zakasać rękawy i zmierzyć się z tym wszystkim. Jednak, mimo wszystko najczęstszym powodem rezygnacji z marzeń,  jest nic innego jak kasa i strach!!! Dlatego postanowiłem opowiedzieć Wam, jak zrealizować swój plan, że diabeł nie taki straszny… Moje vademecum podzieliłem na kilka niezależnych tematów- miejsce, dom oraz praca. Co jakiś czas pojawią się również sielsko- życiowe tematy związane z gigantem na wioskę- czyli takie ,,bajanie o życiu na wsi”.

W dzisiejszym wpisie opowiem  Wam jak znaleźć swój wymarzony kawałek Edenu.

Zacznijmy od początku. Od lat kocham wieś, taką z dzieciństwa, z babcią, z dziadkiem, ze zwierzakami i lasem. Takie magiczne miejsce, które utkwiło w mojej pamięci wiele lat temu. Dlatego od kilku lat zastanawiałem się nad tym jak uciec w takie miejsce, skąd na to wszystko wziąć i jak potem żyć. Od dłuższego czasu oglądam kanał tematyczny DOMO+, gdzie emitowany jest program ,,Daleko od miasta”. W programie tym, ludzie opisują swoją ucieczkę na wieś, właśnie taką z lat dzieciństwa. Szkopuł w tym, że większość pokazywanych ,,uciekinierów” to osoby zamożne, bardzo dobrze wykształcone, mające odpowiedni zasób finansowy, mogące pozwolić sobie na takie ,,fanaberie”. Oczywiście, bycie zamożnym, czy lepiej wykształconym to żaden zarzut, a wręcz przeciwnie, ale uczciwie należny rzec, że jest im ciut łatwiej niż nam.

…ale czy do końca jest tak trudno???

 Mieszkam na peryferiach dużego miasta. Od lata czuję, że to już nie jest to co kiedyś. Mieszkanie w sypialni, wśród ludzi, których codziennie widuje w korpo, to już chyba za wiele. Dlatego nadszedł czas, kiedy postanowiłem zrobić gigant na wiochę. Ale jak to wykonać, skąd wziąć pieniądze na kolejny dom??? Posiedziałem, pomysłem, krzyknąłem niczym pomysłowy Dobromir (puk, puk …aha). Na pozór sprawa skomplikowana, zaczęła stawać się coraz bardziej prosta. Dziś już wiem, że nie trzeba mieć stadniny, być architektem czy tenisistą, żeby posiadać swoje miejsce na ziemi. Oczywiście, są kwestie fundamentalne-  stały dochód na poziomie minimum średniej krajowej. Ponadto, nie ma co ukrywać, że co jakiś czas, przydałoby się  rozejrzeć się za jakąś dobrą ,,fuchą”.

… ale od początku

Miejsce

To sprawa najważniejsza. Należy znaleźć takie  miejsce, którego nie staniecie się zakładnikiem. W końcu będziecie tam mieszkać do śmierci (przynajmniej taki mamy zamiar). Ja miałem dwie takie lokalizacje. Stare siedlisko pod Czerwińskiem (około 1 h). Tam mieszkali moi dziadkowie, tam spędziłem najpiękniejsze chwile z dzieciństwa. Stary opuszczony dom, na skraju pola stoi leciwa kapliczka, którą zbudował na początku XX wieku, mój pradziadek. Wkoło wiekowe lipy i zdziczały ogród ze starymi odmianami jabłek.
Drugie miejsce to kawałek zwykłego pola (15 arów) w Brudzeńskim Parku Krajobrazowym. Bez wody, prądu itp. udogodnień. Działka znajduje się 15 km od miejsca mojego dzisiejszego zamieszkania i 13 km od miejsca gdzie pracuję. Do dużego miasta jest 20 km, do mniejszego 25 km. Wkoło las, jezioro, rzeka, zabytki, pomniki przyrody i natura, dzika natura. I co najważniejsze w kontekście ,,bycia zakładnikiem”, kilka kilometrów dalej jest miejscowość, (siedziba gminy) gdzie znajdują się dwa duże markety, ośrodek zdrowia z apteką, skład budowlany oraz kościół. Fakt, do asfaltowej drogi mamy około 1,5 km szutru, ale posiadamy terenówkę, poza tym wkoło, znajduje się kilka działek lokalnych notabli więc, nie jest źle…

Dla obu miejsc cena była zbliżona i stanowiła równowartość kilkuletniego, używanego samochodu. Mimo sentymentów do lat dzieciństwa, postanowiliśmy z żoną, że bliżej nam do działki nad jeziorem. Tym bardziej, że nie zamierzam rzucać pracy, bo w końcu z czegoś trzeba  żyć, a do Czerwińska, jest mimo wszystko 50 km. Załatwiliśmy notariusza, dobraliśmy kredyt i w końcu staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami działki na letnisku Józefowo.

Od razu zakasałem rękawy, co miesiąc kupowałem kilka słupków ogrodzeniowych, kilka rolek siatki. Po kilkunastu miesiącach działka został ogrodzona. W kolejnym roku wykopałem studnię, a w kolejnym załatwiłem prąd, który został doprowadzony do działki. Trzy lata zleciały, a ja nadal jestem młody, piękny  i do tego pełen zapału. W końcu mam czterdzieści parę lat,  a tyle już zrobiłem… :-))))
To tyle, w skrócie, w temacie działki…
Pamiętajcie,
wybierzcie działkę na miarę waszych możliwości finansowych jak i logistycznych. Zasada jest jedna- im dalej miasta tym taniej, a przecież uciekamy na wieś, więc łatwiej nam będzie znaleźć piękne miejsce w dobrej cenie!!! Jednak należy pamiętać aby nie popłynąć i nie skończyć jak człowiek z tej historii>>TU<<
CDN…
Michał Umiński, Ale wkoło jest…ciekawie
X
Przeczytaj poprzedni wpis:
prasówka lipiec
Przewijaj powoli: lipiec i ślōnska gŏdka

Lipcowy przegląd artykułów slow-folk, uroku znaku szczególnego „Polska” czy też...

Zamknij