Kastet z Włocławka, czyli o nietypowych zamówieniach

Większość czasu w swojej pracy przeznaczam na wykonanie wyrobów na sprzedaż. Gotową biżuterię sprzedaję na targach, w pracowni, przez Internet. Poza tym oferuję również wykonanie biżuterii na zamówienie, według projektu lub pomysłu klienta. Zawsze podkreślam, że jeśli coś z domowej zastawy stłucze się lub zdekompletuje, można przynieść porcelanę do mnie do pracowni i zamówić ozdobę z dostarczonego materiału. Może to być sposób na przedłużenie życia przedmiotu, do którego ma się sentyment, albo posiadanie rzeczy w 100% unikatowej. Dzięki znajomości technik jubilerskich podejmuję się też czasem napraw biżuterii, czy wykonania prac ze srebra. Uwielbiam, kiedy ktoś zgłasza się do mnie nie tylko po to, by obejrzeć, co aktualnie mam w ofercie, ale ma na myśli jakieś „zadanie specjalne”. Nie zawsze jest to proste – kwestię porozumienia zamawiającego z realizującym zna chyba każdy twórca. Dodatkowo często mam problem z wyceną takich niecodziennych realizacji. Zawsze jednak jest to wyzwanie, które inspiruje i motywuje do poszukiwań.

slov kubek

Jedna z ciekawszych historii to prośba o uratowanie wyszczerbionego kubeczka w koty. Klientka chciała, żeby oszlifować ostrą krawędź po złamaniu, żeby nadal można było korzystać z naczynia. Nigdy czegoś takiego nie robiłam, więc nie wiedziałam, na ile jest to w ogóle możliwe. Kubek mógł być pęknięty, nawet w niewidoczny sposób i podczas próby szlifowania mógłby zniszczyć się bezpowrotnie. Klientka zgodziła się na eksperyment i przyniosła kubeczek do mojej pracowni (wówczas w śródmieściu, w tzw. Nowej Jerozolimie). Poza samym kubkiem miała zachowane jego części, które się odłamały i zasugerowała wykonanie zawieszki. Okazało się, że naczynie bez problemu poddaje się szlifierce, udało się idealnie wyrównać krawędź, a kubek zyskał oryginalny, aerodynamiczny kształt. Dodatkowo z pozostałej części udało się wykonać zawieszkę i zamówienie było gotowe do odbioru. Oszlifowany kubeczek stał u mnie dosyć długo, czekając na odbiór, aż w pewnym momencie zwrócił uwagę mojej koleżanki. Kiedy opowiedziałam jej historię związaną z nietypowym zamówieniem, była zachwycona, że w dzisiejszym czasie, kiedy można w każdej chwili kupić tanio nową rzecz, ktoś ma na tyle sentymentu do starej, że jest w stanie zadać sobie trud by ją naprawić. Zamawiająca była zachwycona, a historię swojego ulubionego kubka opisała na swoim blogu i Facebook’u.

slov pierścionek

Inna historia, związana z sentymentem do ulubionego przedmiotu, również okazała się dla mnie wyzwaniem. Odezwała się do mnie pani Marysia, właścicielka starego pierścionka z porcelanowym oczkiem. Porcelana z biegiem lat zniszczyła się, a wzór kwiatowy zupełnie się wytarł. Zadanie miało polegać na dobraniu elementu zamiennego. Zaprosiłam klientkę do pracowni, wysypałam stos porcelanowych skrawków i kazałam wybierać. Jeden z fragmentów okazał się idealny, wystarczyło go oszlifować i wpasować w miejsce starego. Okazało się jednak, że srebrna carga (rant okalający kamień w pierścionku) również jest zniszczona i wymaga nadbudowy. Przy odpowiednim wysiłku pierścionek zyskał nowy blask i oczko z fragmentu starej filiżanki. Teraz można o nim opowiedzieć już niejedną historię 🙂

Innym razem trafiła do mnie młoda dziewczyna z talerzem z rodzinnej świątecznej zastawy, stłuczonej podczas uroczystego obiadu. Poprosiła o wykonanie zestawu biżuterii, żeby z powrotem wkupić się w łaski rodziny. Wzór pozwalał na wykonanie całego kompletu, ponieważ talerz był w dużej części pokryty pięknym motywem roślinnym. To idealny dowód na to, że stłuczonej porcelany nie należy wyrzucać do śmieci!

Niezwykłe wyzwanie rzuciła mi kiedyś koleżanka, na samym początku mojej działalności. Zainspirowana zdjęciem znalezionym w Internecie (wycinany laserowo kastet z angielskiej porcelany), mówi „eeeej, zrób mi taki kastet z Włocławka!”. W tamtym czasie nie byłam w stanie się tego podjąć, musiało minąć kilka lat. Ola zaprosiła mnie na swój ślub w Brighton, a ja oczywiście nie miałam pomysłu na prezent. Wtedy przypomniało mi się jej nietypowe życzenie i zaczęłam szukać odpowiedniego talerza. Zadanie okazało się bardzo pracochłonne, ale wykonalne! Nie obyło się bez wątpliwości: „Zaraz, ale czy kastet to odpowiedni prezent ślubny…?”, „A co, jeśli na lotnisku wykryją, że mam przy sobie broń…?”. Z realizacji tej pracy byłam jednak tak dumna, że postanowiłam zaryzykować. Kastet przeszedł przez odprawę celną i w eleganckim opakowaniu znalazł się wśród innych prezentów ślubnych . Obecnie tę pracę uważam nadal jako jedną z ciekawszych w moim dorobku.

slov kastet

Ciekawe zamówienie nie związane z porcelaną, lecz technikami jubilerskimi realizowałam całkiem niedawno. Znajomy z branży (poznaliśmy się na targach, gdzie prezentował swoją markę modową) napisał, że chciałby sprawić prezent urodzinowy swojej dziewczynie. Pomysł polegał na oprawieniu w srebro skamieniałych zębów rekina, które zbierali razem na plaży podczas wakacji na Florydzie. Na drodze eksperymentu okazało się, że zęby również całkiem łatwo poddają się obróbce i można dostosować ich kształt do oprawy. W ten sposób powstał naszyjnik, który na pewno przydaje się bardziej niż garść skamieniałości schowanych na dnie szuflady.

slov naszyjnik

Każda z tych historii była dla mnie cennym doświadczeniem, a klienci zapewniali, że są zadowoleni, więc zachęcam serdecznie do zgłaszania się z ciekawymi zadaniami i przynoszenia nietypowych materiałów.

Zobaczymy co się da zrobić 🙂

X
Przeczytaj poprzedni wpis:
Planuj wyjątkowe chwile ze SLOV!

Drodzy! ciut nietypowo, w tym przedświątecznym tygodniu, po brzegi wypełnionym...

Zamknij